Home / Blog
Wrz
5
2015

TatraMan - triathlon górski

Powrót
Relacje |Komentarze: 0

t1Powoli zbliża się koniec sezonu , czas podsumowań i refleksji… Czy zdarzyło Ci się pomyśleć, że zawody w których startujesz są za bardzo komercyjne, jest za dużo zawodników, strefa zmian i wejście do niej zajmują b. dużo czasu, na pływaniu walczysz o przetrwanie i unikasz przypadkowego kontaktu z nogami innego zawodnika, a na rowerze nie możesz spokojnie jechać bo non-stop jest bardzo duży ścisk. Czy dla odmiany chciałbyś może pojechać malowniczą trasą, która ma tylko jedną pętlę, sprawdzić się w biegu górskim, a przy okazji ukończyć jeden z najtrudniejszych triathlonów w Polsce?

Jeżeli choć na jedno pytanie odpowiedziałeś twierdząco to przeczytaj tą relację do końca. Będzie to relacja o tegorocznej (drugiej) edycji TatraMana. Ale po kolei.

TatraMan to zawody triathlonowe na dystansie 1/2 IronMana. Przez organizatorów reklamowane są jako ekstremalne i nie jest to stwierdzeniem na wyrost. Ja ze swoim średnim czasem na nizinach w granicach 5:15 – 5:20, w TatraMan osiągam czas w granicach 8 godzin (dokładny czas w dalszej części opisu dla wytrwałych). Najlepszy czas „Tatramanowca” z tego roku to 6:04.

t2Trasa zapewnia obrazowo mówiąc pełne spektrum kontaktu z przyrodą, dużą ilość widoków z pocztówek oraz spore przewyższenie. Pływanie odbywa się w zbiornikuCzorsztyńskim na trasie liczącej ok. 2 km ze startem z wody koło zamku w Niedzicy i nawrotką (opłynięciem skalnej wysepki) po drugiej stronie jeziora przy ruinach zamku w Czorsztynie. Okolice są naprawdę ładne i jest dużo atrakcji więc warto przyjechać parę dni wcześniej aby pod pretekstem aklimatyzacji pozwiedzać. Ten etap jest najbardziej porównywalny z etapami z innych zawodów :). Następnie jazda na rowerze licząca 90 km to droga zaczynająca się u podnóża Pienin a kończąca w słowackich Tatrach Zachodnich u wylotu Doliny Cichej. W ramach trasy rowerowej trzeba się liczyć z trzema wymagającymi podjazdami, w tym z wybranymi odcinkami o nachyleniu do 20% i prędkością na zjazdach do nawet 70km/h. Jest to ponownie bardzo malownicza trasa wokół Tatr. No i na koniec bieg górski Doliną Cichą z podbiegiem na Kasprowy Wierch, na którego szczycie przy Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym znajduje się meta.Aby nie zniechęcać śmiałków na stronie zawodów nie ma informacji na temat profilu trasy (to moje przypuszczenie). Profil był jednak w broszurce w pakiecie startowym i wygląda to tak. Niedzica Zamek to poziom 529 metrów nad poziomem morza (mnpm), na rowerze na 17 km osiągamy wysokość 818 mnpm (Hanusoskie Siedlo), później na 33 km Zdiarskie Siedlo 1081 mnpm, 55 km Tatrzańska Łomnica 881 mnpm, 76km – Styrbske Pleso 1355 mnpm i na koniec wylot Doliny Cichej na wysokości 950 mnpm. Nie muszę dodawać, iż pomiędzy poszczególnymi szczytami są zjazdy, więc pod górę jest zdecydowanie więcej niż podpowiadałaby prosta arytmetyka. Na biegu „na deser” do pokonania jest różnica ponad 1 km w pionie, ponieważ Kasprowy Wierch to 1987 mnpm.

W tym roku w zawodach wzięło udział 35 śmiałków, którzy pokonali całą trasę oraz 5 sztafet. Dla mnie ta kameralność zawodów jest bez wątpienia ich dużym atutem.

Odbiór pakietów ponownie miał miejsce na Polanie Sosny w Niedzicy w otoczeniu gór, pasących się na stokach owieczek i szumu Dunajca wypływającego ze zbiornika czorsztyńskiego. Wieczorem odbyła się odprawa techniczna, na której omówiona została trasa (w sumie to b. jej profil), punkty żywieniowe oraz wymogi co do posiadanego sprzętu (dotyczyło to w szczególności biegu na którym należy mieć swój plecak, pojemnik na wodę co najmniej 1 litrowy, folię NRC, bandaż elastyczny i parę innych gadżetów). Worki do T2 i T3 trzeba było oddać w piątek, w końcu miały one czekać na nas na Słowacji ponad 90 km od miejsca startu oraz w Kuźnicach.

t3Start o godzinie 7 rano czyli skoro świt. Wymaga to wstania co najmniej o 5:30 biorąc pod uwagę, że przygotowanie rzeczy w strefie T1 to obowiązek poranny. Nie muszę wspominać, iż do strefy można wejść spokojnie, nikt Cię nie goni, czy stoi nad głową. Pierwsze miłe zaskoczenie to temperatura wody, która w tym roku była bardzo ciepła (podobno ponad 16 stopni C). Ponieważ noc była chłodna (ok 12 stopni C), o godzinie siódmej nad jeziorem unosiła się jeszcze poranna mgła. Przed startem sędzia główny odczytał listę startową i każdy potwierdził, że jest zarówno duchem jak i ciałem na miejscu startu. Następnie pozostało wejść do wody i poczekać na sygnał. Unosząca się mgła, czy lepiej powiedzieć para wodna, sprawiała niesamowite wrażenie, w tle Pieniny powoli wyłaniające się zza chmur. W oddali ruiny zamku w Czorsztynie, u którego podnóża znajdowała się skała do nawrotki. W tym roku dla ułatwienia były też cztery bojki nawigacyjne. Start, ruszamy, jest nas w wodzie 40 zawodników więc po niecałych 100 metrach każdy płynie już raczej osobno. Mgiełka unosząca się nad jeziorem sprawia, że nie widać dobrze bojek. Widać za to w oddali ruiny zamku. W tych zawodach w pływaniu lepiej mieć dobrze opanowaną nawigację na otwartym akwenie. Przy wynurzeniu głowy z wody, po prawej stronie widać słońce, które wyłania się spoza gór, a z przodu widać Pieniny. Wokół cisza i spokój, można usłyszeć wyraźnie swój oddech. Po 1 km dopływam do skałki i ją opływam. Zawracam, widzę w oddali pojedynczych zawodników. Punktem nawigacyjnym po nawrotce jest dla mnie łąka na której stoi maszt (chyba radiowy). Dopływam do brzegu po 42min i 49 sekundach, jak na 2 km spodziewałbym się krótszego czasu, ale zapewne nie popłynąłem najkrótszą drogą. Wszyscy kibice w ciepłych bluzach, jest nadal rześko. Zdejmuję piankę i startuję z rowerem.

t5Pierwsze 2 km to zjazd obok zamku w Niedzicy ze ślimakiem 180 stopni. Jadę tylko w stroju więc bardzo marznę (trochę uczucie jak po dobrej saunie wejście do lodowatej wody), ale nie przejmuję się tym bo wiem że niedługo będą podjazdy. Po niecałych 5 minutach jazdy wjeżdżam na Słowację. Organizator zobowiązał nas do wzięcia ze sobą dowodu osobistego i naładowanej komórki z numerem do organizatorów (mam w tylnej kieszeni w specjalnej folii). Jazda na rowerze odbywa się w ruchu otwartym, jednak ruch jest minimalny i na większości trasy nie przeszkadza (jedynie odcinek trasy łączącej z przejściem granicznym w Łysej Polanie jest mniej przyjemny). Trasa oznaczona jest na drodze strzałkami i symbolem TM, w kilku miejscach stoją ponadto wolontariusze i pilnują aby dobrze pojechać. Po ok. 10 km pierwszy konkretny podjazd i pierwsza redukcja przełożenia na 1:1 a i tak sprawdzam czy nie da się jej jeszcze zmniejszyć. Przypominają mi się podjazdy pod Przełęcz Karkonoską ze Stanem od strony czeskiej w ramach jednego z obozów treningowych. Przejeżdżam przez słowackie wioski. Jest tutaj naprawdę ładnie, widać Tatry Bielskie. Trasa cały czas pofałdowana, nie ma zbyt wielu odcinków gdzie byłby odpoczynek dla nóg. Nawet nie wiem kiedy dojeżdżam do pierwszego punktu. Jest woda, bidony na wymianę, banany, żele i batony. Dwie super miłe wolontariuszki pomagają i dopingują. Chce się jechać. Za pierwszym punktem najgorszy odcinek pod względem jakości asfaltu. Jest z góry, na szczęście b. krótko ale trzeba uważać bo kończy się wjazdem na drogę nr 67 biegnącą z Łysej Polany. Po wjechaniu na tę drogę przyspieszam, jest cały czas lekko z góry prędkość w przedziale od 40 do 50 km/h. Na tym odcinku jest największy ruch, ale mija szybko. Skręcamy na Tatrzańską Łomnicę i zaczynają się kolejne podjazdy. Droga szeroka plus prawie cały czas jest pobocze więc nie ma zbyt dużo sytuacji kolizyjnych z samochodami. We znaki daje się szczególnie podjazd pod Styrbskie Pleso, który ktoś na asfalcie opisał jako gentle but long, czyli nic dodać nic ująć. Na tym etapie czujesz, że są to zawody gdzie jedziesz indywidualnie dla siebie. W końcu osiągam ostatni szczyt i zjeżdżam w dół prawie 14 km (w pionie ok. 400 metrów). Ponieważ T2 zlokalizowane jest w dolinie trzeba zjechać z głównej drogi. W tym miejscu jest zakręt i mocno z góry więc gdyby nie wolontariusz myślę, że co druga osoba poleciałaby dalej. Dojeżdżam do strefy zmian, jest linia, gdzie zsiadam z roweru przechodzę przez nią i mój rower natychmiast ląduje w rękach wolontariuszy, a ja otrzymuję swój worek. Jazda na rowerze zajęła mi 3g49min.

t4Zakładam buty sportowe, łapię plecak z gadżetami i ruszam dalej. Na trasie biegu są 2 punkty odżywiania, z tym że w drugim jest tylko woda. Po 200 metrach przebiegam przez kładkę nad strumieniem i zaczyna się podbieg. Pierwsze 3 km to uczucie biegu z co najmniej dwoma 5- kilogramowymi odważnikami. Oj boli. Mięśnie nóg, w tym łydki są bardzo sztywne po rowerze i trzeba je „rozbiegać”. Na 2 km jest dodatkowy krótki podbieg odnogą doliny, aby cała trasa miała 21 km. Dopiero na powrocie z tej odnogi czyli zbiegu (dlaczego tak krótko?), czuję, że mięśnie nóg rozluźniają się i bieg staje się pod tym względem trochę lżejszy. Dalej to tylko droga pod górę i Górę. Generalnie do 18 km wszyscy biegną, a od 18 km tj. rozpoczęcia szlaku na Kasprowy Wierch idą. Po drodze kilka miejsc gdzie można się ochłodzić i wziąć wodę, chociaż w tym roku widać, że także w górach jest susza. Dobrze, że nie świeci słońce, bo byłoby ciężko. Tętno rośnie mi powyżej 85% pomimo że biegnę przeraźliwie wolno. Muszę mocno pracować nad oddechem. Dobiegam do 18 km i zaczyna się najtrudniejszy odcinek. Ostatnie 3 km to ok. 800 metrów w pionie do pokonania. Najpierw drogą leśną, potem przez łąki. Koniec to zygzaki po mocno nachylonym stoku. Trzeba uważać, bo większości zawodników (to z opowieści na After Party i własnych doznań) ze zmęczenia zaczyna trochę szwankować błędnik i kręci się w głowie. Z późniejszych rozmów z innymi wynika także, że było to spowodowane najprawdopodobniej narastającym zmęczeniem przy równoczesnej zmianie ciśnienia ze względu na szybką zmianę wysokości. Na ostatnim kilometrze w końcu widać szczyt i turystów. Ostatnie ok. 400 metrów to obiegnięcie szczytu z ćwiczeniem umiejętności skakania po kamieniach i dobiegnięciem do mety z zegarem mierzącym czas. Bieg kończę z czasem 3:02, a całe zawody w 7:43.

Na szyi ląduje piękny medal, mam zrobione pamiątkowe zdjęcie z Giewontem w tle, dostaję bilet na kolejkę w dół. Na mecie pomimo euforii ukończenia zawodów trzeba się szybko ubrać, ponieważ na szczycie temperatura jest o kilka stopni niższa niż na podbiegu, wieje i daje znać o sobie zmęczenie. Jeszcze tylko zjazd kolejką do Kuźnic z podziwianiem kolejnych pięknych panoram, posiłek regeneracyjny w jednej z chat przy dolnej stacji, w której wszyscy na żywo dyskutują o zawodach i nie tylko (jeżeli ktoś chciał, mógł zostawić też worek na to miejsce tzw. T3) i przejazd busem zorganizowanym przez organizatora do Niedzicy. Do tej pory mam przed oczami te wszystkie boczne drogi, którymi jechaliśmy. Na miejscu czekają już nasze rowery i reszta rzeczy. Bez zbytnich biurokratycznych formalności można je odebrać. Wieczorem ostatnia atrakcja zawodów, czyli After Party przez duże A i P z przyznaniem nagród i podsumowaniem zawodów. Meldują się prawie wszyscy, przy stołach pomimo zmęczenia i trudów dnia siedzimy do 23. Jest pieczona świnka, baraninka, grill, napoje regenerujące i nie tylko. Są organizatorzy, można z nimi porozmawiać o wszystkim w tym oczywiście podzielić się wrażeniami z zawodów. Organizator potwierdza, że za rok ponownie widzimy się na zawodach. Są jego pasją.

Pytanie czy po lekturze artykułu też tam będziesz?! Nieoficjalnie mogę powiedzieć, że ma być to ostatni weekend sierpnia :)

t6Autorem tekstu jest Radek Kobierski aktywny triathlonista ojciec chorej na zespół PWS Natalki. Poprzez swoje wyczyny sportowe zbiera fundusze na leczenie i rehabilitację córki. Więcej o zmaganiach z chorobą oraz możliwościach pomocy można znaleźć na stronie: POMAGAMYNATALII.PL

.

.

.

.

.

 


 

Logo_CM_VIMED_naturalnie

Nordson_large 


© 2014 Copyright TRI Club | Projekt i realizacja:

Powrót
LUBLIN
WARSZAWA
Zapisz się

x

Wybierz miasto

Wybierz pakiet:

  • przydział do grupy treningowej
  • porady trenerskie przed, po i w trakcie treningów
  • przynależność klubowa i wszystkie wiażące się z tym profity
  • dwa treningi pływackie grupowe w tygodniu
  • przydział do grupy treningowej
  • porady trenerskie przed, po i w trakcie treningów
  • przynależność klubowa i wszystkie wiażące się z tym profity
  • dwa treningi pływackie grupowe w tygodniu
  • plan treningowy grupowy
  • jeden trening biegowy w tygodniu
  • kontrola realizacji treningów oraz monitoring postępów
  • przydział do grupy treningowej
  • porady trenerskie przed, po i w trakcie treningów
  • przynależność klubowa i wszystkie wiażące się z tym profity
  • cztery treningi pływackie grupowe w tygodniu
  • plan treningowy grupowy
  • jeden trening biegowy w tygodniu
  • kontrola realizacji treningów oraz monitoring postępów
  • indywidualny plan treningowy dostosowany do celów i możliwości zawodnika
  • stała kontrola realizacji treningów oraz monitoring postępów
  • porady i konsultacje trenerskie
  • modyfikacja i dostosowanie wcześniej ułożonego planu treningowego
  • przynależność klubowa i wszysktie wiążące się z tym profity
  • indywidualny plan treningowy dostosowany do celów i możliwości zawodnika
  • stała kontrola realizacji treningów oraz monitoring postępów
  • porady i konsultacje trenerskie
  • modyfikacja i dostosowanie wcześniej ułożonego planu treningowego
  • przynależność klubowa i wszysktie wiążące się z tym profity
  • możliwość uczestniczenia we wszystkich treningach grupowych
  • indywidualny plan treningowy dostosowany do celów i możliwości zawodnika
  • stała kontrola realizacji treningów oraz monitoring postępów
  • porady i konsultacje trenerskie
  • modyfikacja i dostosowanie wcześniej ułożonego planu treningowego
  • przynależność klubowa i wszysktie wiążące się z tym profity
  • możliwość uczestniczenia we wszystkich treningach grupowych
  • cztery treningi indywidualne w miesiącu
  • porady i konsultacje trenerskie bez ograniczeń
  • videoanaliza techniki ruchu
  • godzinny trening indywidualny dostosowany do potrzeb zawodnika lub konsultacje trenerskie
  • jeden trening zakładkowy w tygodniu
  • przydział do grupy treningowej
  • porady trenerskie przed, po i w trakcie treningów
  • zadania treningowe dostosowane do poziomu i dystansu  
cena:

Uzupełnij Dane:

Imię*
Nazwisko*
E-mail*
Telefon kontaktowy*
Masz pytanie? Napisz?
Udowodnij, ze nie jesteś botem. 2 + 2(słownie)?
Powrót
Wpisz wyszukiwane hasło i wciśnij Enter
x

Wyniki wyszukiwania: