Drugi sezon vEveresting by TRICLUB za nami. W tegorocznej odsłonie wzięło udział 14 osób plus kilka towarzyszących odcinkowo. Wspólnie wdrapaliśmy się na 85 000 m n.p.m. Duża sprawa. Gratulacje!
Dzięki wydarzeniu rozszerzyło się grono osób, które poznały specyfikę wspinaczki górskiej na Zwifcie i przekonały się o trudności tego wyzwania. Każdy, kto spróbował choćby wdrapać się na Śnieżkę, ten wie, że to niezły wyczyn zasługujący na szacunek. Tegoroczna edycja to miks nowych osób oraz doświadczonych zdobywców z poprzedniej edycji (jak było rok temu).
Uczestnicy twierdzą, że warto brać udział w takich wyzwaniach i poznawać górskie klimaty na rowerze zdalnym. Wyjście poza strefę komfortu pozwala się rozwijać i osiągać progres na wielu nowych płaszczyznach. Dzięki Zwift podobieństwo jazdy po górach na apce i w realu jest naprawdę spore – kluczową rolę odgrywa głowa, mocna noga i dobór sprzętu (kaseta w realu, lekki rower i koła w aplikacji).
Everestingowe odznaki – wyróżnienia
Na szczególne wyróżnienie zasługują osoby, które w tegorocznej edycji wjechały najwyżej:
- Tomasz Kowalczyk – 15 581 m n.p.m. · 24:26:00 · vEveresting prawie ×2 🏆
- Michał Zacharjasiewicz – 5212 m n.p.m. · 8:46:53 · Szczyt Ararat + BaseCamp vEveresting
- Krzysztof Dresler – 4426 m n.p.m. · 6:39:21 · BaseCamp vEveresting



Bardzo dzielnie do wyzwania podeszły nasze Klubowe Koleżanki:
- Monika Różewska – 1605 m n.p.m. · 3:44:00 · Szczyt Śnieżka
- Olga Budziszewska – 1063 m n.p.m. · 1:37:00 · Szczyt Łopiennika
- Joanna Włoch – 1061 m n.p.m. · 1:37:00 · Szczyt Łopiennika
Siła wyższa pokrzyżowała szyki kilku kolegom – ale w kolejnej edycji BaseCamp vEveresting będzie ich na pewno 😊
- Marcin Krupowicz – 3158 m n.p.m. · 5:00:00 · Szczyt Civetta
- Roman Zaczkiewicz – 3143 m n.p.m. · 5:06:00 · Szczyt Civetta
- Marcin Pisarski – 3138 m n.p.m. · 4:37:00 · Szczyt Civetta
- Łukasz Lis – 3134 m n.p.m. · 3:40:00 · Szczyt Civetta
- Krzysiek Urban – 2101 m n.p.m. · 3:10:00 · Szczyt Kebnekaise
- Tomek Ochrymowicz – 2100 m n.p.m. · 4:08:25 · Szczyt Kebnekaise
- Marcin Gralak – 2105 m n.p.m. · 3:26:00 · Szczyt Kebnekaise
- Adam Sobieraj – 1067 m n.p.m. · 1:48:00 · Szczyt Łopiennika

Tomek Kowalczyk – 24 godziny na rowerze
Tegoroczny show finałowej edycji skradł Tomek Kowalczyk walcząc z jazdą ciągłą przez 24 godziny. Motywatorem w drodze do tego niezwykłego celu było połączenie vEverestingu ze zbiórką charytatywną na rzecz Gabrysia, potrzebującego środków na leczenie. Akcję Tomka można było śledzić pod #everestingDlaGarysia.
Dane z zegarka
- Start: 20.01.2023, godz. 18:00
- Czas total: 24:26:00
- Całkowite przewyższenie: 15 581 m (15 podjazdów pod Alpe du Zwift)
- Średnie tętno: 106 (66% HRmax)
- Średnia moc NP: 177 W (63% FTP)
- Średnie W/kg: 2,24
- Średnia kadencja: 49
- Kalorie: 12 843
Sprzęt
- Rower: Fuji TT · kaseta 11-32 · korba 52-36 · praktycznie cały czas na przełożeniu 36-32
- Buty: 90% w szosowych Shimano RCS, 10% w triathlonowych Shimano TR9
- Strój startowy TRICLUB · wiatrak z marketu (poziom 1) · 2 komputery – jeden na Zwifta, drugi na seriale 😊
Jedzenie i picie
Miałem jedzenia z zapasem – dla całej drużyny piłkarskiej. Na początku jadłem makaron z dżemem, ale im dalej tym mniej mi się chciało takich rzeczy. Głównie jadłem daktyle Medjol i żele Enervita. Świetnie sprawdziły się naleśniki (z nutellą i kremem pistacjowym) oraz kanapki tostowe. Dopiero o 8 rano, gdy wjechało śniadanie, zrobiłem się mega głodny – jajecznica z chlebem smakowała wybornie.
Podsumowanie jedzenia: 2 paczki daktyli, ok. 10 żeli, naleśniki (3 szt.), kanapki (3 szt.), jajecznica, zupa z ryżem, ryż z warzywami, trochę kotleta, orzeszki, banany (ok. 5), makaron z dżemem (3 porcje), kawałki sękacza. Picie: naprzemiennie ISO Active Powerbar (lemon) i Enervit z maltodextryną i fruktozą (orange), po 15 h dodatkowo woda – łącznie ok. 15 litrów. Kawa o północy i rano, od rana często gorąca herbata z cytryną.
Inne szczegóły
- Przed startem zamiast standardowej wazeliny – krem kolarski SURPASS Chamois cream. Drugi raz po 14 godzinach – wystarczyło, zero obtarć.
- 70% jazdy w górnym chwycie.
- Dwa kryzysy – oba przyszły i poszły szybko 😊
- Większość bez skarpetek – po 17 godzinach założone ze względu na ból palców.
- Masaż czwórek masażerem rano – wielki błąd. Nogi zrobiły się obolałe i drewniane na pół podjazdu. Nie polecam w trakcie wysiłku 😄
- Gdzieś w połowie ibuprom max na ból głowy. W przerwach rolka i piłeczka na pośladkowy.
- Noc – najbardziej się jej obawiałem. Okazało się, że ani przez chwilę nie chciało mi się spać. Cały drugi sezon „Skazanej” zrobił robotę 😊
Co doskwierało i co było po
- Ból palców stopy od połowy dystansu – zmiana butów nie pomogła, w końcu się przyzwyczaiłem.
- Trzy godziny przed metą – mięśnie solidnie wyczerpane. Pod koniec kłucie w obydwu kolanach.
- Po jeździe: drętwienie trzech palców dłoni przez ok. 5 dni, odwodnienie przez 3–4 dni, ból głównie czwórek (mniejszy niż po mocnych biegach górskich – miłe zaskoczenie), kilka dni uczucia niewyspania.
Kolejna edycja vEveresting by TRICLUB już niebawem. Zapraszamy do wspólnego opuszczenia strefy komfortu. Stay tuned!
