Było gorąco – nie tylko przez pogodę. Emocje, super doping i adrenalina zrobiły robotę. Kosz życiówek, rywalizacja na trasie, walka ze zmęczeniem i słabościami, ale i sportowa radość i zadowolenie – tak w skrócie zawodnicy TRICLUB podsumowują start w Ironman 70.3 i 5150 w Warszawie.
Na starcie kolejnej edycji Ironman w Warszawie stawiło się ponad 20 klubowiczek i klubowiczów. Dla niektórych była to okazja do debiutu, dla innych – szansa na poprawienie wyników lub sprawdzenie efektywności treningów. Sądząc po relacjach zawodników, była to przede wszystkim duża radość i sportowa satysfakcja.
I o to chodzi w naszym klubie. Wspólnie trenujemy, wymieniamy się spostrzeżeniami i wzajemnie motywujemy do treningów, startów i poprawiania wyników. Była moc i siła!
Sukcesy wspólne i indywidualne
Impreza okazała się ze wszech miar udana – zarówno pod względem wyników indywidualnych (3. miejsce w AG dla Łukasza Lisa, naszego trenera), jak i 3. miejsca dla TRICLUB w rywalizacji klubów – oba na dystansie Ironman 70.3, plus kilka naprawdę zacnych rezultatów 😊
Wyniki naszych zawodników
Ironman 70.3
- Anna Jarząbek-Lindholm – 00:37:33 / 00:03:28 / 02:39:09 / 01:53:34 / 05:13:43
- Łukasz Lis – 00:23:40 / 02:13:08 / 01:30:36 / 04:10:08
- Przemysław Janik – 00:34:06 / 02:15:30 / 01:35:38 / 04:28:12
- Tomasz Kowalczyk – 00:32:12 / 02:19:35 / 01:44:44 / 04:39:33
- Krzysztof Urban – 00:28:30 / 02:13:04 / 01:56:33 / 04:40:52
- Krzysztof Dresler – 00:32:53 / 02:32:49 / 01:49:35 / 04:58:54
- Dawid Rutyna – 00:33:27 / x / x / 04:49:40
- Błażej Domański – 00:33:17 / 02:28:55 / 01:55:55 / 05:01:31
- Wojciech Knop – 00:33:11 / 02:26:01 / 02:10:57 / 05:13:00
- Tomasz Jedwabny – 00:37:32 / 02:33:21 / 02:06:25 / 05:21:12
- Tomasz Ochrymowicz – 00:36:51 / 02:43:34 / 02:15:03 / 05:41:25
Ironman 5150
- Barbara Urzędowicz – 00:30:32 / 01:35:40 / 00:54:53 / 03:08:56
- Katarzyna Rychlewska – 00:33:47 / 01:31:30 / 01:03:27 / 03:17:44
- Krzysztof Kajetanowicz – 00:29:47 / 01:04:22 / 00:49:22 / 02:29:25
- Marcin Poncyliusz – 00:27:52 / 01:07:10 / 00:53:06 / 02:33:37
- Robert Szul – 00:25:08 / 01:07:58 / 00:56:30 / 02:35:57
- Aleksander Tarkowski – 00:29:02 / 01:12:21 / 00:56:15 / 02:42:59
- Kamil Słupecki – 00:29:11 / 01:08:01 / 01:05:34 / 02:50:16
- Przemysław Karczewski – 00:33:44 / 01:15:41 / 00:56:36 / 02:53:01
- Marek Nowak – 00:36:55 / 01:18:28 / 01:01:37 / 03:04:25
Jak oceniamy zawody i swoje zmagania

Wojciech: Pływanie i rower – petarda i rekord rekordów, ale kosztem całkowitego zgonu na biegu (już od jakiegoś 3. km). Był to mój najwolniejszy półmaraton ever, ale zawody na duży plus. A i mam opaleniznę w kształcie tatuażu na przedramieniu 😉
Błażej: U mnie zabrakło 1,5 min. do złamania 5h, ale i tak jest PB. Pływanie i rower super, bieganie na szczęście udało się ukończyć – choć nie cisnąłem ze względu na ścięgno. Na zbiegu do mety niespodzianka niczym hiszpańska inkwizycja – skurcz i przez to 5h uciekło.
Anna: U mnie życiówka! Chyba pływanie trochę skrócone, bo za szybko. Rower fajny, ale ciężko od Torwaru z wiatrem w twarz. Bieg ciężki przez słońce, ciągle chciało się pić. Wpadka: mam nowy uchwyt za siodełkiem na 2 bidony i nie przećwiczyłam zsiadania z roweru – no i się wywaliłam. Poza tym szczęśliwa, że przeżyłam 😊
Krzysztof D.: Wielki Świat zawitał kolejny raz do Wawy. Takie imprezy ustalają standardy dla innych. Otoczenie fontann, bieg Krakowskim Przedmieściem – tylko życiówki bić. Kluczowe, że byliśmy dużym teamem. To duże wsparcie – spojrzenia, gesty, motywujące okrzyki. To robi robotę. Dzięki TRICLUB TEAM!
Barbara: Nie mam jeszcze porównania, bo to debiut – ale emocje super! Byłam 14. w swojej kategorii wiekowej, a z wody 9. Czułam się jak ryba w wodzie. Na rowerze coś tam mówiłam do siebie podczas przejazdu na moście 😛 ale wbrew temu co myślałam, rower całkiem nieźle wyszedł. Goniłam Kasię i to dodało mi motywacji – kolor jej pomarańczowego roweru był moim celownikiem. W bieganiu na początku dość ciężko, upał wykańczał, ale udało mi się gdzieś w połowie nawet przyspieszyć 😊
Krzysztof K.: Świetnie się bawiłem, lubię ten sport (choć na etapie biegowym w życiu bym tego nie powiedział), a towarzystwo TRICLUBowiczów nie ma sobie równych. Do tego fenomenalna postawa wolontariuszy – to był mój 40. start w zawodach multisportowych i o ile wolontariusze zawsze dawali radę, to ci w Warszawie przebili poprzednie 39 ekip pod względem entuzjazmu, wigoru i inicjatywy.
Sportowo: z pływania byłem zadowolony (39. centyl open), dopóki nie przypomniałem sobie, że w zeszłym sezonie przypływałem w 30–32. centylu. Do poprawki. Rower z grubsza zgodnie z planem watowym – poza walką z prawym butem, utratą bidonu i postojem na jego odzyskanie 😊 Na bieganiu byłem o co najmniej 10 s/km wolniejszy niż w zeszłym sezonie. Kiedyś olimpijka była dla mnie „złem koniecznym” – chciałbym, żeby stała się moim ulubionym dystansem.

Tomasz J.: Wszystko powyżej 4:45 zakładałem, że będzie porażką – ale zakładałem też, że do porażki nie dopuszczę 😉 Po pływaniu i T1 udało mi się wyrwać ze dwie minutki zapasu. Rower był cudowny. Na bieganku słoneczko nie było największym problemem – niby nowe buty były rozbiegane, a tu na drugiej pętli już czułem jak rosną mi pęcherze. Po zawodach naliczyłem 5 dorodnych sztuk 😊 Poza tym bieganiem mega zadowolony z wyniku – a zwłaszcza, że tym razem Wojtek mnie nie przegonił 😉
Kamil: Pływanie spoko, bez tragedii ale bez rewelacji. Rower trochę słabo – kręgosłup mnie bolał, chyba po wypadku plecy nie doszły do siebie jak powinny. Pełno pociągów i ludzi jadących dwójkami, co uniemożliwiało wyprzedzanie – ale to chyba urok tej imprezy. Bieganie – 100 m za strefą zmian kolka, która nie odpuściła prawie do końca. Sama impreza jak zawsze super. Czas jest życiówką, bo to moja pierwsza olimpijka, ale jest co poprawić 😊
Tomek: Organizacja na plus – nawet sobota z całą logistyką nie okazała się zbyt dokuczliwa, wszędzie bez kolejek i z pomocnymi wolontariuszami. Pływanie OK, rower też OK – w tym roku praktycznie bez wyprzedzania przez pociągi. Bieg wolno, bez siły, krótki krok – kolka szybko ustąpiła, ale nie szło przyspieszyć. Bardziej bałem się roweru, bo praktycznie jeździłem tylko na trenażerze. W każdym razie impreza bardzo udana, kibice pierwsza klasa i w tak doborowym towarzystwie to zawsze duża przyjemność. Gratulacje dla wszystkich!
Krzysztof U.: W 2021 IM Warsaw był imprezą z najlepszą atmosferą – i 2022 organizator nie zawiódł. Nie wiem czy ktoś jeszcze będzie mógł mu zagrozić, łącząc: tak liczną grupę TRICLUBowiczów, fantastyczną pogodę, piękną oprawę, wspaniałe miejsce, międzynarodową rywalizację, aż po takie szczegóły jak kilkunastoletni wolontariusze mówiący po angielsku. 5 gwiazdek.
Moje wrażenia sportowe to rollercoaster smutku i szczęścia. Są momenty chwały – mocne, spokojne pływanie i 4. czas w wodzie w kat. M40. Błyskawiczne T1 (najlepszy czas w AG) – byłem w strefie tylko 1 sek. dłużej niż Mistrz Europy. Rower daje najwięcej nadziei – przez ostatnie 2 lata zrobiłem tu największy progres. Bieg to smuta – fatalny kontrast pięknej pogody, tysięcy fantastycznych kibiców i chorej nogi.
Od trenera Łukasza Lisa
Gratulacje dla wszystkich Finisherów!
3. miejsce w klasyfikacji teamów i podium w AG. Dobrze przepracowana zima 😊 Wyciąganie wniosków po zawodach jest istotne – porównywanie do innych mniej. Patrzymy obiektywnie na siebie, unikamy życzeniowych analiz. Patrzymy co warto zmienić, dotrenować lub zastosować i co jest realne.

Z uśmiechem ciśniemy dalej!
