Trzeci sezon „vEveresting by TRICLUB” za nami. W tegorocznej odsłonie wzięło udział 15 osób. Wspólnie wdrapaliśmy się na blisko 103 000 m n.p.m. co daje blisko 12 Everestów. Łącznie wysiedzieliśmy w siodle ponad 154 godziny, czyli blisko tydzień jazdy. Siedem osób ustanowiło rekord życiowy w pokonanym wzniosie i czasie jazdy na rowerze i/albo trenażerze. Odnotowaliśmy 12 rekordowych podjazdów pojedynczego Alpe du Zwift. Duża sprawa. Gratulacje.
Dzięki wydarzeniu rozszerzyło się grono osób, które poznały specyfikę wspinaczki górskiej na Zwifcie oraz przekonały się o trudności tego wyzwania. Każdy kto spróbował choćby wdrapać się na Śnieżkę ten wie, że jest to niezły wyczyn i zasługuje na szacunek. Tegoroczna edycja to miks nowych osób oraz doświadczonych zdobywców z poprzedniej edycji (tutaj możesz sprawdzić jak było w poprzednich sezonach: vEveresting 2022 i vEveresting 2023)
Uczestnicy twierdzą, że warto brać udział w takich wyzwaniach i poznawać górskie klimaty na rowerze zdalnym. Choć z reguły wszystko, co nowe bywa trudne i wymaga od nas przełamania się, to wyjście poza strefę komfortu pozwala się rozwijać i osiągać progres na wielu nowych płaszczyznach.
Trzeba podkreślić, że dzięki Zwift podobieństwo jazdy po górach na apce i w realu jest naprawdę spore, a kluczową rolę odgrywa, głowa, mocna noga i dobór sprzętu w realu (kaseta) i w aplikacji (lekki rower i koła).
Osoby, które górek w swojej okolicy nie posiadają, a chcą poznać specyfikę jazdy po nich lub rozważają starty w zawodach, gdzie są spore przewyższenia, śmiało mogą potraktować takie wyzwanie jako eksperyment czy sprawdzenie swoich sił. Podobnie ma się sytuacja z ciepłem, czasem wysiłku i odżywianiem, które tutaj można było świetnie przetestować.
Na szczególne wyróżnienie zasługują osoby, które w tegorocznej edycji wjechały najwyżej i tym samym zdobyły Everestingowe odznaki: kto / wznios / czas jazdy / szczyt / czas BaseCamp / czas Everest
Kowalczyk Tomasz / 8853 m n.p.m. / 12:53:23 / Mount Everest / 6 h 12 min / 12 h 53 min
Budziszewska Olga / 4868 m n.p.m. / 08:06:49 / Gistola / 7 h 9 min
Krupowicz Marcin / 5643 m n.p.m. / 09:24:48 / Mount Elbrus / 6 h 37 min
Solop Aleksandr / 5555 m n.p.m. / 07:21:46 / Kala Patthar / 5 h 44 min
Lis Łukasz / 5217 m n.p.m. / 05:46:36 / Karakol Peak / 4 h 40 min
Równie imponujące osiągnięcia ale już bez odznak Hall of Fame vEverestingu pozostałej części TRICLUBowiczów biorących udział w wyzwaniu:
Samulska Ewa / 2110 m n.p.m. / 04:20:10 / Öræfajökull
Wądołowski Mariusz / 4170 m n.p.m. / 07:47:07 / Jbel Toubkal
Pisarski Marcin / 3726 m n.p.m. / 05:16:02 / Pico del Teide
Ochrymowicz Tomasz / 3138 m n.p.m. / 06:01:04 / Mount Washburn
Zacharjasiewicz Michał / 2523 m n.p.m. / 03:53:05 / Rysy / 01:01:10
Dresler Krzysztof / 2513 m n.p.m. / 03:17:06 / Rysy
Kilański Jan / 2503 m n.p.m. / 03:25:39 / Rysy / 00:50:40
Sławek Tomasz / 1864 m n.p.m. / 02:48:27 / Trident Volcano
Urban Krzysztof / 1063 m n.p.m. / 01:21:03 / Hogback Mountain
Sławicki Grzegorz / 1049 m n.p.m. / 02:09:37 / Corran Tuathail
Jak możemy podsumować vEveresting?
Najlepszym odzwierciedleniem tego jak sprawdziło się zorganizowane wyzwanie będą opinie samych zawodników i uczestników vEveresting by TRICLUB:
Olga:
Zeszłoroczną edycję obserwowałam z ciekawością – przyznaję, to przedziwne wyzwanie w niezrozumiały sposób ciągle mnie przyzywało… może to magia tych szczytów?? Odważnie więc podeszłam w tym roku, ale raczej na luzie – z postanowieniem, że daję wszystko co mam, licząc się z ograniczeniami. Wiedziałam, że walka będzie głównie z głową – 2 pierwsze wjazdy to potwierdziły. Przy trzecim doszedł ból tego i owego;) więc walka z głową była jeszcze bardziej zawzięta… na szczęście tym razem 1:0 dla mnie! Całe wyzwanie zaliczyłam zgodnie z planem, satysfakcja ogromna, granice znów przesunięte:) Grupa trafiła się niezwykle ambitna i silna ale też wesoła, co bardzo pomagało:) Wsparcie nieocenione – dzięki Wam serdeczne! bez Was ból byłby o wiele większy a szanse na powodzenie znacznie mniejsze. Za rok jadę ciut więcej! i tak dalej dopóki nie wjadę na ten najwyższy szczyt:)
Janek:
To moja druga edycja Everestingu, a łącznie 3 raz w Kleszczowie. Jak każdy wyjazd klubowy jest to dla mnie super okazja do solidnego potrenowania, wyrwania się z codzienności i spędzenia czasu z ziomeczkami z klubu. W mojej opinii każdy ma swój Everest więc nie ma szczególnego znaczenia czy wjeżdża się raz dwa czy osiemnaście, ważne że razem do przodu A tak się akurat złożyło że każdy z uczestników w tym roku pobił jakieś swoje PB – wiadomo w kupie siła i w kupie łatwiej. Nie zdecydowanych, zdecydowanie zachęcam za rok
Michał:
To moja druga edycja Everestingu. Po poprzedniej edycji i podjechaniu 5 podjazdów na Alpe d’zwift (Ararat – 5137m) tym razem wybór padł na PB na jednym podjeździe. Choć w odczuciach 2 zupełnie inne doświadczenia to po zakończeniu dają tak samo niesamowicie dużo satysfakcji ze zrealizowania celów. PB pobity o ponad 3 minuty. Możliwość jechania razem w grupie w Kleszczowie, ale też z osobami łączącymi się zdalnie to dodatkowy zastrzyk motywacji i wsparcia w momentach kryzysowych. Wyjazd dodatkowo integruje i daje możliwość kilku treningów tri poza everestingiem. Polecam i do zobaczenia za rok
Tomek:
Znowu styczeń i znowu to samo – z niewytłumaczalnego powodu ponownie wsiadam na rower o 6 rano w Kleszczowie i postanawiam tam pozostać następne 13 godzin. To już moja trzecia edycja Everestingu z Triclubem i jak zawsze edycja pełna energii i zwariowanych ludzi planujących wspólnie spędzić cały dzień w sali konferencyjnej w hotelu w Kleszczowie wspólnie się pocąc i sapiąc. Dla zwykłych obserwatorów zjawisko niezrozumiałe a dla nas pokonywanie własnych słabości i osiąganie założonych celów – dla jednych rekord na jednym podjeździe, dla drugiego zdobycie Śnieżki, Elbrusa, przejechanie 8 godzin w siodle czy zdobycie pełnego everestingu (8848 m). Udało się urwać 30 minut z mojego rekordowego podjazdu i przed wybiciem 13 godziny osiągnąć szczyt Mont Everest. Gratulacje dla Wszystkich i dziękuje za wsparcie i organizacje – było super i do zobaczenia za rok
A oto detale poszczególnych edycji z trzeciego sezonu:
Odsłona 1/3:
Wspólnymi siłami wdrapaliśmy się dzisiaj na 3 Everesty Solidny wynik jak na pierwsze spotkanie Everesting z TRICLUB. Brawo ekipa!
Cenne doświadczenie zebrane. Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz
A tak wyglądały dzisiejsze osiągnięcia:
(Kto / Alpe na raz / góra / wznios)
Ewa / Mount Katahdin / 1606
Olga / 01:09:59 / Rysy / 2506
Grzegorz / Corran Tuathail / 1049
Tomasz / 01:29:35 / Montalto / 1958
Mariusz / 01:17:47 / Mnich / 2090
Michał / 01:04:26 / Mnich / 2090
Marcin / 01:08:53 / Rysy / 2503
Jan / 00:51:34 / Rysy / 2503
Marcin / 00:58:28 / Rysy / 2507
Aleksandr / 01:06:32 / Rysy / 2512
Tomasz / 00:57:48 / Rysy/ 2520
Łukasz / 00:48:05 / Mount Washburn / 3122
—
Kolejna odsłona Everestingu z TRICLUB już za 2 tygodnie. Coś czuje, że wpadną pierwsze BaseCampy no i oczywiście drużynowe Alpe poniżej godziny.
Odsłona 2/3:
Druga odsłona Everestingu za nami. Drużynowy pojedynczy podjazd poniżej godziny zrealizowany – Alpe under hour – BRAWO dla całego składu! Jechaliśmy na dwie drużyny. Było dwóch uciekinierów i grupa pościgowa – ciekawa rywalizacja, która przyniosła rewelacyjne wyniki
grupa 1 – 0:57:14
grupa 2 – 0:59:01
Tym razem wspólnymi siłami przełamując kryzysy wdrapaliśmy się na blisko 4 Everesty – w grupie siła! Przy okazji kilka osób zaliczyło rekordy życiowe w czasie jazdy na trenażerze i / albo zdobytych przewyższeniach – BRAWO!
Dzięki Specialized Warsaw Soho mogliśmy również pojechać wspólnie pod jednym dachem i złapać dodatkowy extra power W takich warunkach 5h mija błyskawicznie, a mniejsze kryzysy są nawet niezauważalne Oczywiście nie zabrakło wspinających się osób na łączach
Oto indywidualne sukcesy (Kto / Góra / 1 podjazd / wznios):
Ewa / Qiajivik Mountain / 00:59:01 / 1965
Olga / Dent Nord de Bertol / 00:59:01 / 3547
Krzysztof / Hogback Mountain / 0:57:14 / 1063
Tomasz / Gora Sovetskaya /1098
Tomasz / Trident Volcano / 1864
Krzysztof / Rysy / 00:57:15 / 2513
Michał / Rysy / 00:59:01 / 2523
Mariusz / Alplesspitze / 00:59:01 / 3146
Marcin / Mount Aylmer / 3166
Marcin / Pico del Teide / 00:59:01 / 3726
Tomasz / Pico del Teide / 00:59:01 / 3765
Łukasz / Mauna Loa / 00:59:01 / 4176
Finałowa odsłona planowana jest na 06.01.2024. Będzie wyjazdowo, więc znowu będzie się działo
PS
Nasz Everesting serio nie jest tylko dla ultra „świrów”, to doskonała nauka. Nawet na przykładzie obecnej edycji zawodnicy wyłapali już wiele nowych cennych doświadczeń wcale nie siedząc 5h w siodle tylko robiąc jeden, dwa podjazdy. Pierwszy tysiak w górę to serio niezły wyczyn i nie trzeba jechać w Alpy skoro Alpy możemy mieć w domu.
Dołącz 6.01.2024, pojedziesz, dowiesz się kilku ciekawych rzeczy o: sobie, sprzęcie, żywieniu, nawadnianiu, strategii i poznasz ciekawych ludzi – indywidualistów takich jak Ty, którzy potrafią odnaleźć się w grupie, dogadać się, pomóc sobie i spędzisz wspólnie czas. A wiadomo, że nic tak nie brata jak wspólnie wylany pot!